Zobrazowanie ogólnych mechanizmów działania umysłu było niezbędne, aby móc mówić o sposobach i skutkach działania tych mechanizmów. Jeżeli ktoś wysnułby teraz wniosek, że na podświadomość oddziałują tylko myśli, to się myli. Pisałem już, że na podświadomość oddziałuje wszystko - wszelkie doświadczenia i świadomość nie jest w stanie przefiltrować wszystkiego samodzielnie. Dlatego nie zdajemy sobie sprawy z ilości doświadczeń, które są rejestrowane przez podświadomość.
Pewne bodźce, zwane wyzwalaczami, mogą stać się narzędziem wpływu, celem nakłonienia człowieka do takiego, a nie innego zachowania. W takich sytuacjach pewna, najczęściej jedna cecha, poprzez swoje pojawienie się (doświadczamy jej), powoduje wyzwolenie całego łańcucha automatycznych, powtarzalnych i bezrefleksyjnych wzorców zachowania. Jest to zdolność bardzo korzystna – umożliwia natychmiastowe wykonanie odpowiedniego do sytuacji działania, bez czasochłonnego wartościowania wszystkich danych. Czasami jednak może nam zaszkodzić. Reakcja na tylko jedną, mimo że ważną cechę zwiększa ryzyko błędu, tj. niekorzystnego dla jednostki zachowania. Działa tu zasada klik, wrrr... Na doświadczenie, które poprzez dostrzeżenie go przez podświadomość –"klik" następuje automatyczna, głęboko zakodowana w podświadomości reakcja "wrrr...".
Dążę do ukazania wpływu, jaki ten mechanizm ma na kształtowanie światopoglądu człowieka. Wiadomo, człowiek od przyjścia na świat rozwija się, uczy, buduje swoje wewnętrzne bogactwo na bazie przeżytych doświadczeń. Najlepiej opisuje to teoria dezintegracji pozytywnej Kazimierza Dąbrowskiego. Zakłada ona ewolucję psychiczną człowieka w oparciu o kolejne fazy rozpadu i integracji osobowości, ale na coraz wyższym poziomie (dlatego pozytywna). Pierwotna, poprzednia struktura (system wartości, autorytety, modele itp.) jest zastępowana przez nową. Proces dezintegracji pozytywnej, określany mianem "trudu istnienia", związanym jest z wewnętrznymi załamaniami, konfliktami systemu moralnego, hierarchii wartości, kryzysami, depresjami, podważaniem autorytetów, niezadowoleniem z siebie, z poczuciem winy, wstydu i niższości w stosunku do samego siebie, wątpliwościami, negowaniem norm społecznych, poszukiwaniem sensu życia, podejmowaniem ciągłych aktów wyboru i niezdecydowaniem. Mogłoby się wydawać, że są to negatywne symptomy, raczej destruktywne niż konstruktywne dla rozwoju osobniczego. Jednak gdy przyjrzymy się bliżej, dostrzeżemy w nich sens. Destrukcji ulegają stare przekonania, wierzenia, poglądy. To wymusza wytworzenie nowych, lepszych. Dlaczego dochodzi do dezintegracji? Otóż na skutek narastających konfliktów między zawartością podświadomości a niezgodnych z nią napływających doświadczeń, dochodzi w końcu do punktu krytycznego. Te doświadczenia są zbyt odmienne i mają inny potencjał wartościowo niż matryca podświadomości (mechanizmy główne), która wymaga przystosowania do siebie wszystkich doświadczeń. Zgodnie z mechanizmami opisanymi w części 2 ("Świadomość i podświadomość"), podświadomość nie wiedząc co zrobić z niezwartościowanym doświadczeniem, oddaje je pod osąd świadomości. To nie zawsze jest jednak możliwe; świadomość może je najzwyczajniej zignorować. Szczególnie gdy w "kolejce" do zweryfikowania czeka zbyt wiele zdewaluowanych, przeczących sobie nawzajem doświadczeń. W podświadomość wtedy wdziera się chaos. Mechanizmy główne podświadomości oraz nowe doświadczenia będą próbowały się jakoś nawzajem zintegrować, stworzyć nową całość lub przynajmniej częściowo dopasować się, aby nieco unormować proces. Najczęściej ma miejsce trzecia sytuacja, tj. do częściowe dopasowanie. I wtedy dochodzi do tzw. rozpadu osobowości. Główny mechanizm okazuje się być sam ze sobą niezgodny. Spójność zostaje zaburzona, może współistnieć wiele zupełnie odmiennych, typów mechanizmów głównych tego samego rodzaju. Jest to punkt krytyczny, którego konsekwencją jest lawinowy zalew świadomości treściami poszczególnych mechanizmów. Musi ona wybrać z każdego typu jeden, co w praktyce jest niezmiernie trudne i powoduje "trud istnienia", czyli cierpienie i zagubienie jednostki. Poszczególne sprzeczne ze sobą mechanizmy "walczą", zarówno w płaszczyznach podświadomości jak i świadomości. W tym momencie zostaje uświadomionych, a wiec w konsekwencji zwerbalizowanych, wiele niedostępnych do tej pory świadomości doświadczeń. Dochodzi do poważnych zaburzeń psychicznych – takich jak depresja, nerwice, a nawet w sytuacjach, gdy nie ma możności wyboru ostatecznego modelu nowej matrycy mechanizmów głównych podświadomości, do poważnych chorób psychicznych. Z punkty widzenia teorii dezintegracji pozytywnej, te choroby psychiczne nie są chorobami, a pozytywnymi skutkami rozwoju osobniczego. Wybór nie jest prosty, gdyż jednostka musi porzucić stare, bezpieczne i sprawdzone wzorce osobowe dla innych, niesprawdzonych. Z drugiej strony stare wzorce nie mogą mieć już zastosowania, ponieważ w obliczu nowych jakościowo doświadczeń nie sprawdzają się, okazują się nieprawdziwe. Okres wahania zwany jest okresem wahadła, a to ze względu na popadanie z jednego stanu (np. euforia) w inny, przeciwstawny (np. depresja). Z punktu widzenia podświadomości są to okresy dominacji kolejnych mechanizmów głównych oraz jej utraty na korzyść innego. Można też założyć, że są to okresy stabilizacji (dominacja mechanizmu) oraz destabilizacji (utrata dominacji i anarchia, chaos oraz walka o kolejną dominację). Są to porównania mocno przybliżone i metaforyczne lecz jak najbardziej prawdziwe. W większości przypadków, wcześniej czy później dochodzi do integracji, już na wyższym poziomie wewnętrznego rozwoju.
Kazimierz Dąbrowski wyróżnia w życiu każdego człowieka kilka okresów naprzemiennej integracji i dezintegracji. Ich największa częstotliwość występuje w wieku 14–19 lat, chociaż są to elastyczne granice (szczególnie górna). Proszę zwrócić uwagę, że w tym wieku występuje tzw. bunt młodzieńczy, który jest w rzeczywistości naturalnym i pozytywnym procesem dezintegracji pozytywnej. Każdy kolejny cykl wymaga coraz większego udziału świadomości, aż do ostatecznej integracji wtórnej, kiedy to człowiek dochodzi do "najwyższego szczebla w rozwoju osobniczym człowieka dającego się opisać empirycznie", jak to ujmuje Dąbrowski. Nie każdy człowiek dochodzi jednak do tego stopnia swojego rozwoju. Towarzyszące całemu procesowi stany zaburzeń równowagi psychicznej są pozytywnymi objawami ewolucji osobniczej jednostki. Te reakcje nerwicowe, depresje oraz inne symptomy wymienione wcześniej, są szkodliwe tylko na pierwszym etapie dezintegracji, gdy następuje destrukcja i podważanie mechanizmów podświadomości; na drugim etapie umożliwiają wytworzenie lepszych mechanizmów, które zastąpią poprzednie, a dzięki temu stają się drogą do wyższych wartości. Naturalnie, nie musi dojść do wymiany całości matrycy podświadomości – właściwie to nigdy do tego nie dochodzi, ponieważ stworzyłoby to zbyt duży wewnętrzny chaos. Niemożliwe jest również dlatego, iż świadomość nie miałaby do oparcia żadnych stałych systemów i działałaby na bazie wielu współistniejących. Gdy mimo wszystko dochodzi do takiej sytuacji to mamy doczynienia z negatywnym aspektem dezintegracji. Wtedy prawdopodobnie podświadomość wróci do schematów pewnych, opartych na potencjale podstawowych potrzeb i popędów, czyli na Freudowskim id. Mówimy wówczas o integracji pierwotnej, najniższej w hierarchii. Jest to wtedy dezintegracją destruktywna, zwana też negatywną, która prowadzi do regresji w ewolucji osobniczej, powrotu do integracji pierwotnej i/lub prawdziwych chorób psychicznych.
Teoria dezintegracji pozytywnej pokazuje, że zdrowie psychiczne człowieka nie jest wynikiem procesu przystosowawczego do warunków życia i osiągnięciem stabilizacji i dojrzałości psychicznej. Wiąże się z trudem istnienia, cierpieniem psychicznym, którego efektem jest dążenie do doskonalenia własnej struktury psychicznej. W dezintegracji pozytywnej bardzo ważną rolę odgrywają trzy czynniki. Najważniejszy w niej, zależny od świadomości, a nie podświadomości, a więc będący wyrazem wolnej woli, zwany jest czynnikiem trzecim. Jest on swoistym sumieniem, które opiera się nie na sztywnych mechanizmach podświadomości, ale raczej na zdolności logicznego myślenia i świadomej syntezy doświadczeń. Jego zadaniem jest wartościowanie doświadczeń według świadomego wyboru, zgodnie z potrzebą integracji wyższych wartości psychicznych od obecnych. Wartościowanie nie jest jednak obiektywne, a wola mimo wszystko musi zważyć na subiektywne potrzeby czynnika pierwszego, którego funkcja jest analogiczna do id oraz czynnika drugiego, czyli wpływów środowiska. Obecność zwłaszcza czynnika drugiego świadczy o tym, że musimy mimo wszystko zważać na podświadomość i nie możemy całkowicie wyzbyć się przejętych i posiadanych w podświadomości aktualnie obowiązujących, choć podczas dezintegracji pozytywnej niestabilnych, mechanizmów. Nowe tworzymy na bazie starego, przeinterpretowując stare. Jednak to właściwością świadomości jest stanowienie nowych doświadczeń ze starych.
Co to ma wspólnego z mechanizmem klik, wrrr..., o którym była mowa na początku rozdziału? Otóż doświadczenia napływające do nas z zewnątrz zawsze wywołują jakąś reakcję. W 99,9% są to reakcje automatyczne, jak np. oddychanie, przymykanie powiek, gdy nas razi słońce, chodzenie (przecież ruchy kończyn wykonujemy automatycznie), itp. Reakcji automatycznych jest jednak znacznie więcej i obejmują one niemal wszystko czego doświadczamy. Myślę, że w miarę rozwoju osobniczego ograniczmy ich automatyzm lub przynajmniej kształtujemy odpowiednie mechanizmy tak, aby wyraziściej były takie, jakie uważamy, że być powinny. Gdyby się zastanowić, to ma to wiele wspólnego z rozwojem postawy konformistycznej przez życie. Zastanówmy się, dlaczego dochodzi do naprzemiennych cykli dezintegracji i integracji pomijając cel, o którym była już mowa. Przecież o ile wygodniej byłoby dokonać dezintegracji i od razu integracji wtórnej. Chodzi o to, że jako dziecko mamy niski poziom nonkonformizmu, a wysoki konformizmu. Toteż dzieci są bardzo podatne na wpływy doświadczeń z przejawiającej się rzeczywistości, nie tworzą samodzielnie wielu nowych idei, ani nie używają własnych mocy kreatywności mentalnej. Nie potrafią tego. Dlatego koncentrują się na doświadczaniu. Nie mają innego wyjścia, ich podświadomość jest niemal czysta, w chwili narodzin jedyne mechanizmy jakie nią rządzą to cechy genetyczne – id. W miarę rozwoju kształtują się wzorce osobowe i wykształcają mechanizmy główne. Dlatego tak ważny we wczesnym dzieciństwie jest konformizm. Świadomość dzieci przejmuje osądy, systemy wartości ze środowiska, ponieważ same nie są w stanie wytworzyć w oparciu o swój niski potencjał zgromadzonych doświadczeń spójnej i sprawnej struktury. Ich podświadomość celowo przejmuje sprawdzone mechanizmy uznając za swoje. Jednak z wiekiem zaczyna manifestować się INDYWIDUALIZM jednostki co ogranicza konformizm, a wzmacnia chęć tworzenia własnej rzeczywistości, nie bazowanie na cudzej. Przybiera to na sile od ok. 10–14 roku życia do ok. 19–21 albo i o wiele dłużej, w zależności od czasu potrzebnego na stałą integrację zwaną też przez ludzi dojrzałością. Nonkonformizm pojawia się najintensywniej w pierwszej fazie dezintegracji pozytywnej, gdyż wtedy są przełamywane stare wzorce oraz olbrzymia potrzeba wykształcenia własnych, czyli w odczuciu podświadomości lepszych. W drugiej fazie nonkonformizm ma za zadanie nie dopuścić do przesilenia w drugą stronę, tzn. do przełamania dopiero co wytworzonych i ciągle kształtowanych mechanizmów głównych. Zgodnie z tym, nasz rozwój jest napędzany buntem, sprzeciwem wobec rzeczywistości. Paradoksalnie, to co uważamy za źródło cierpienia i ograniczeń, umożliwia nam rozwój i ewolucję świadomości. Wynika z tego, że w podświadomości jest zakodowana informacja, że człowiek musi się rozwijać. Ma zakodowany indywidualizm, subiektywizm, jednak na pierwszym miejscu muszą być zawsze zaspokojone fundamentalne potrzeby, dopiero później pojawia się potrzeba indywidualności.
Tak było z dziejami gatunku ludzkiego. Człowiek pierwotny na początku musiał być samotny. Mimo samoświadomości i ogromnego potencjału nie rozwijał się, walczył zawzięcie o byt, który był dla niego najważniejszy. Musiał zaspokoić swoje potrzeby, aby żyć. Zwycięska rywalizacja o byt i potrzeba rozmnażania uświadomiły mu, że ma towarzysza, że jest to lepsze niż bycie samemu, zaakceptował drugiego człowieka. Potrzebą człowieka jest prokreacja, a wtedy pojawia się dziecko. Powstała rodzina. Wszystkie najważniejsze potrzeby zostały zaspokojone, lecz człowiek nie był już sam, poświęcił część swej indywidualności aby zapewnić rodzinie schronienie i osłonę. Dbał o jej potrzeby, nie był samolubny jak na początku. Nie poprzestawał na tym co miał, ciężką pracą budował dobrobyt swój i innych. Kładł fundamenty pod nową rzeczywistość. Gdy rodzinie zostało zapewnione miejsce do życia, człowiek pierwotny miał wolny czas, który poświęcił na eksplorację nieznanego świata. Odczuwał ciekawość wszystkiego; zwłaszcza tego, co niesie przyjemność, poszukiwał nowych doświadczeń. Gdy zaspokoił ciekawość, powrócił do domu, ponieważ zaczął tęsknić. Nauczył się kochać i być kochanym. Zebrane doświadczenia umożliwiły mu odgadywanie potrzeb i uczuć innych, posiadł umiejętność empatii. Utrzymywał ognisko domowe, ponieważ nauczył się rozpoznawać i zaspokajać wszelkie swoje potrzeby. Wolny czas spędzał na marzeniach i syntezie posiadanych doświadczeń. W tym punkcie mógł doświadczać dezintegracji jednopoziomowej, z małym udziałem świadomości i bez dużego oporu wobec rzeczywistości. To doprowadziło do powstania duchowości, ponieważ człowiek próbował ujednolicić postrzegane doświadczenia. Używając swojej inteligencji i umiejętności do skutecznej pracy, zaczął dążyć do realizacji marzeń i dominacji nad otaczającym go światem. Realizacja marzeń nie przyniosła mu jednak tego co oczekiwał. Na tym etapie człowiek mógł doświadczać dezintegracji pozytywnej wielopoziomowej, z dużym udziałem świadomości, ponieważ potrafił porównać realne możliwości do tego co nierealne. Zaspokojenie wszelkich potrzeb, jakie człowiek mógł sobie stworzyć, zmusiło go do poważnej refleksji nad wartością owych osiągnięć. Jednocześnie zauważył, że są jeszcze inni ludzie, nie tylko rodzina. Zaczął widzieć sens w niesieniu pomocy innym, w ten sposób zdobywając ostatni element potrzebny do osiągnięcia integracji wtórnej.
Oczywiście mowa jest nie o życiu jednego człowieka, ale o historii ludzkości. Trzeba jednak pamiętać, że jedni szybciej się rozwijają, podczas gdy inni tkwią w stagnacji przez całe życie. Największy rozwój psychiczny naszego gatunku nastąpił w epokach renesansu i romantyzmu. Renesans spowodował uaktywnienie się w podświadomości ludzi potrzeby potwierdzania lub obalania niewiarygodnych doświadczeń. Romantyzm zanegował sztywność postaw i modeli życiowych, a także ciasnotę i bezsens egzystencji niektórych jednostek, co doprowadziło w konsekwencji do powstania wielu nowych modeli życia, obecnych do dziś.
Artykuł ten pochodzi z 3 numeru magazynu internetowego "Przebudzenie"
Dodano: 30 listopada 2006, 21:34
Ilość wyświetleń: 3287
Średnia ocena: 4/5 (1 głosów)
Kategoria: funkcjonowanie rzeczywistości
Linki do innych stron: Haley Bennett & Haley Bennett in English